Madagaskar jest państwem położonym na wyspie o tej samej nazwie, znajdującej się
u wschodnich wybrzeży Afryki. Od XIX w. trwa tam praca misjonarzy katolickich. Jest
to kraj rolniczy, gdzie uprawia się ryż, maniok, kukurydzę, kawę, goździki
i wanilię. Sprzyjające warunki klimatyczne sprawiają, że ryż rośnie tam prawie
przez cały rok, a mimo to ludzie są często głodni. Hoduje się też bydło, m.in.
słynne byki zebu, dające smaczne mięso.
Wybrzeże zachodnie kraju jest nizinne, lagunowe,
a linię brzegową podkreślają łańcuchy raf koralowych. Wybrzeże wschodnie
tworzy płaskowyż o średniej wysokości 1300 m n.p.m. Nad tą powierzchnią
dominują potężne góry wulkaniczne z najwyższym szczytem Maromokotro (2876 m n.p.m.).
Na wyspie żyje prawie 14 milionów ludzi. Mozaika
plemion jest ogromna (prawie trzysta, wśród których wyróżnić można 18 grup,
całkowicie odmiennych językowo i etnicznie, zamieszkujących różne obszary
kraju).
Madagaskar znany jest z łagodnego klimatu, z
pięknej przyrody i z żywiołowych cyklonów. Słynie także z egzotycznych
orchidei, ze wspaniałych kameleonów, żółwi, lemurów, wielu gatunków motyli, ptaków
oraz ryb. Roślinność wyspy stanowią wilgotne lasy równikowe, przechodzące na
wschodzie kraju w sawanny. Liczne pożary lasów i masowe wyręby powodują ogromne
spustoszenia i nieodwracalne szkody dla środowiska. Wyspę nawiedzają też
malaryczne choroby, szarańcza i cyklony. Powoduje to ogromne zniszczenia.
Czwarta co do wielkości wyspa świata
Wielu kojarzy Madagaskar z trądem, bowiem tam
w minionych latach przewożono chorych, aby nie zarażali innych. Także i dziś
na obszarze wyspy są miejsca, gdzie leczy się chorych na trąd. Istnieją dla nich
specjalne szpitale i ośrodki, tzw. leprozoria.
Czytelnikom PSJ dobrze znany jest polski misjonarz
jezuita, o. Jan Beyzym, który wyjechał na Madagaskar w 1898 roku
i przepracował tam 14 lat wśród ludzi zarażonych prątkiem Hansena. Wybudował
dla nich w górach, w Maranie nowoczesny szpital i kaplicę z obrazem
M.B. Częstochowskiej, dla którego sam wyrzeźbił ramy. Madonna bardzo podobała się
Malgaszom, bo była czarna jak oni i zraniona na twarzy jak oni. Szpital na owe czasy
był nieocenioną pomocą. Trąd był wówczas nieuleczalny. Obiekty te istnieją do dziś
i nadal służą potrzebującym, zostały tylko rozbudowane. Szpital może przyjąć
60 osób. Prowadzą go siostry od św. Józefa z Cluny. Przy wjeździe do Marany jest
do dnia dzisiejszego zachowany gołębnik, zbudowany przez o. Beyzyma,
i kamienna droga krzyżowa. Obecnie miejsce to jest oazą tętniącą życiem.
Słychać śmiech dzieci i rozmowy osób odwiedzających chorych na trąd. Można tam
też odpocząć i odprawić rekolekcje.
Ze znanych Polaków na wyspie tej przebywał także
pisarz i podróżnik Arkady Fiedler. Napisał on książkę o tej urokliwej wyspie,
która odwiedzających ją czaruje swym urokiem. Stolicą kraju jest Antananariwo. Liczy
ona 1,5 mln. mieszkańców.
Językiem urzędowym jest język malgaski. Posługuje
się nim największe plemię, zamieszkujące stolicę kraju, i w nim sprawowana jest
liturgia na terenie całego kraju. Drugim językiem jest francuski. Ludność mieszkająca
w wioskach używa licznych rodzimych narzeczy i gwary. Ponad 99% ludności to
Malgasze. Katolicy stanowią 27% ludności, lecz grupą dominującą są animiści (ponad
45%). Na wyspie są także protestanci i nieliczni muzułmanie. Wpływy protestanckie
przeważają. Są oni bardzo prężni w stolicy i oni dominują w niezbyt
rozbudowanych mediach. Diecezje starają się o prowadzenie własnego katolickiego radia.
Istnieje 17 diecezji i aktualnie jest 4 biskupów, którzy wcześniej byli
jezuitami. Wszyscy oni są pochodzenia malgaskiego. W Episkopacie tego kraju jest
zaledwie 5 białych biskupów nie-Malgaszów.
Misyjna praca polskiego jezuity
Po długiej nieobecności na tej wyspie, od 1987 roku
znów pracują tam jezuici z Polski, ojcowie: Tadeusz Kasperczyk i Józef
Pawłowski. Podjęli oni z zapałem szerzone tam dzieło ewangelizacji.
Refleksjami z misyjnej pracy w tamtejszym
środowisku kulturowym podzielił się ze mną, przebywający na wakacjach w Polsce,
o. Tadeusz Kasperczyk SJ, a ja dzielę się nimi z Wami - Drodzy Czytelnicy
- na łamach naszego miesięcznika.
O. Kasperczyk SJ urodził się w Borzęcie koło
Myślenic. Ma 41 lat. Pięć jego sióstr jest zakonnicami u sióstr Służebniczek
starowiejskich NMP. Bardzo rzadko wszyscy widują się razem na rodzinnych spotkaniach.
Jego przyjazd do Polski jest okazją, aby wspólnie zasiąść do stołu, porozmawiać
wraz z dziewięciorgiem rodzeństwa, z przyjaciółmi domu i odpocząć.
Ojciec Tadeusz pracuje na wschodnim wybrzeżu
Madagaskaru, w miejscowości Mananjary. Jest to 20-tysięczne miasto, gdzie katolicy
stanowią jedną piątą mieszkańców.
Na Madagaskarze pracują także inni misjonarze
z Polski. Jest ich ponad stu. Pochodzą z różnych zgromadzeń zakonnych
i pracują na obszarze dwa razy większym od Polski. Każdy z misjonarzy ma pod
swą opieką liczne wioski, do których musi dotrzeć, aby ewangelizować miejscową
ludność, by odprawić dla niej Mszę św., aby spowiadać, rozmawiać z wieloma
osobami i nierzadko opowiedzieć im, co słychać, bo nie posiadają radia i nie
dociera do nich żadna informacja. Misjonarz jest też dla nich lekarzem, bo zawsze
przynosi apteczkę z lekarstwami na nękające ich choroby, np. biegunkę czy
boreliozę. Uczy ich też spraw organizacyjnych, gospodarczych, jak chociażby hodowli
drobiu.
Liturgia sprawowana przy okazji odwiedzin wioski
przez księdza jest uroczysta i trwa ponad 2,5 godziny; są tańce i śpiewy.
Bywa, że do najbardziej oddalonych wiosek przybywają misjonarze zaledwie raz
w roku, na Boże Narodzenie czy na Wielkanoc. Zwykle pokonują oni duże obszary,
nierzadko pieszo. Muszą też przeprawiać się przez liczne rzeki, aby dotrzeć do ludzi
pragnących słyszeć o Bogu. W pracy pomagają misjonarzom siostry zakonne oraz
katecheci świeccy. Od lat są też miejscowe powołania. W seminariach do kapłaństwa
przygotowują się miejscowi klerycy. Także do zgromadzeń sióstr przychodzą miejscowe
dziewczęta. Siostry dzielnie prowadzą pracę charytatywną i ewangelizacyjną. Są
obecne w przychodniach, ochronkach, szpitalach, szkołach, sierocińcach. Prowadzą
prywatne ośrodki zdrowia dla biednej ludności i zastępują, gdzie się tylko da,
kapłana.
W kraju Pachnącego Księcia
Andriamanitra - Pachnący Książę - tak
animiści na Madagaskarze nazywają Boga. Malgasze ze swej natury są bardzo religijni
i towarzyscy. Kiedy do wioski przybywa misjonarz, jest to wielkie święto nie tylko
dla katolików, ale także dla animistów. Chętnie i oni przypatrują się
sprawowanej Mszy świętej, tańczą, śpiewają. Bardzo żywe śpiewy, rytmiczne tańce
to u nich normalność. Tam, gdzie wspólnota lokalna jest duża i prężna,
zazwyczaj istnieje kaplica, szałas czy kościół. Pomieszczenia te służą
w ciągu roku nie tylko do celów kultu, ale tam także uczy się dzieci i tam
spotyka się rada wioski. Stylem architektonicznym kaplice czy kościoły przypominają
typowy domek malgaski, tyle że jest on duży, podobny do szałasu. W ciągu roku
katechista gromadzi w nim dzieci i młodzież, a gdy do wioski przybywa
kapłan, odprawiana jest Msza św. Każda diecezja ma też centralny murowany kościół.
Malgasze pozostają mocno zakorzenieni w swojej
tradycji. Posiadają kult swych przodków. Wymaga to od misjonarza umiejętności
poszanowania ich zwyczajów oraz ich mentalności. Misjonarze niczego nie narzucają,
akceptują Malgaszów, służą im pomocą i mówią o Bogu. Zostawiają dla
nich śpiewniki, Pismo Święte i katolicką gazetę. Nierzadko są to jedyne
drukowane materiały w wiosce, w której niewielu umie czytać, i służą
one dzieciom do nauki czytania.
Z natury Malgasze są leniwi. Racja, aby nie
pracować, zawsze się znajdzie. Opieszałość w pracy tłumaczy się zazwyczaj
klimatem i tradycją rodzinną. Tak było, jest i będzie - słowa takie można
często usłyszeć. Zupełnie obce jest im planowanie czegokolwiek i gromadzenie
zapasów, np. żywności. Ważne jest to, że ryż jest na dzisiejszą kolację, a co
będzie jutro, tym nie warto się za wcześnie martwić. Mentalność taka niszczy
w zarodku zapobiegliwość i gasi inwencję.
Mieszkańcy Madagaskaru posiadają też swoiste
rozumienie choroby, wiążąc ją z fatum i z zemstą przodków. Nie mogą
pojąć, że przyczyną przynajmniej niektórych chorób może być brak higieny. Mimo
wielkiej biedy są otwarci na innych i tym, co mają, potrafią się podzielić.
Wiedzą, że może nadejść czas, gdy oni będą w potrzebie i wówczas pójdą
po wsparcie do sąsiadów. Dynamiczne życie wspólne widoczne jest w wielu wioskach.
Cała wioska jest jakby jedną rodziną. Ich wzajemna solidarność jest bardzo budująca.
Nawet dalecy kuzyni i kuzynki są nazywani braćmi i siostrami.
Rodziny są bardzo liczne, czasem posiadają od 15 do
20 dzieci. Śmiertelność ich jest jednak bardzo duża. Schorowanych starych ludzi jest
niewielu i nie wiedzą oni, ile mają lat. Głód jest powszechnym zjawiskiem,
szczególnie na wsi. Niedożywienie oraz marne warunki sanitarne sprzyjają licznym
chorobom, takim jak: gruźlica, trąd czy cholera.
Miska ryżu, abecadło i Ewangelia
Od 12 lat praca o. Kasperczyka SJ skupia się
głównie na prowadzeniu szkoły misyjnej dla ponad 820 uczniów w miejscowości
Mananjary. Uczęszczają do niej dzieci z różnych środowisk. Najliczniejsze są
jednak te z najbiedniejszych rodzin. Niektóre pochodzą z odległych wiosek,
oddalonych o 100 km. Wynajęte okoliczne mieszkania i pobudowane szałasy muszą
przyjąć uczniów, nie mogących dochodzić z daleka do szkoły. Nawet bardzo niskie
czesne nie może być uiszczone przez biedne wielodzietne rodziny. O. Tadeusz
organizuje dla nich żywność, zapewnia im kadrę nauczycieli (45 osób) i sam wiele
pracuje, prowadząc tę bardzo potrzebną szkołę oraz ewangelizację. Szacuje się, że
zaledwie ok. 20% dzieci malgaskich uczęszcza do szkoły. Praca polskiego jezuity jest nie
tylko ewangelizacyjna, ale i edukacyjna. Problem edukacji tego biednego
społeczeństwa jest bardzo wielki. Pogarsza go jeszcze zła organizacja ministerstwa
edukacji i to, że szkoły państwowe w miastach mają bardzo niski poziom.
Szkoły prywatne zaś są utrzymywane przez misje
i charakteryzują się dość dobrym poziomem kształcenia. Są one płatne
i stosunkowo drogie. Państwo nie wspiera ich finansowo. Niektórzy do tych szkół
przychodzą nie tylko po to, aby się czegoś nauczyć, ale aby móc przynajmniej raz
dziennie coś zjeść i nie zasypiać z pustym żołądkiem. Językiem wykładowym
w początkowych klasach nauczania jest malgaski, a potem francuski.
Tym, którzy rozeznali swe powołanie misyjne, ojciec
Tadeusz radzi: Misjonarz musi nauczyć się być siewcą, mającym cierpliwość
powtarzania wiele razy tych samych rzeczy. Nie może liczyć na szybki efekt swej pracy.
Potrzeba mu dużo wytrwałości i modlitwy. Misjonarz musi umieć zabiegać także
o poprawę socjalnych warunków swych podopiecznych, bo trudno im mówić
o Ewangelii, gdy oni starają się przeżyć z dnia na dzień. Pusty żołądek
powinien być zaspokojony, a potem nasycony także duch. |