Stajemy na górze Golgoty. Przed nami w pełnym oświetleniu stoi
Chrystus jasny i promienny w białej, krwią zbroczonej szacie, z rękami
powrozami spętanymi - u stóp Jego leży krzyż, do którego za chwilę przybić Go
mają oprawcy, leży płaszcz, korona cierniowa i trzcina - świat cały zda
się leży u stóp Jego, z całą swą złością i zawziętością, ale On
nie słyszy bluźnierstw i zgiełku tłumów wyniosły miłością ponad wszystko,
zatopiony w Ojcu Swoim szepce słowa: "Oto idę abym czynił, o Boże,
wolę Twoją!".
Wykopany dół, w którym
stanie krzyż z rozpiętym Zbawicielem - gromada katów podaje sobie z rąk
do rąk narzędzia męki - Centurion rzymski raz jeszcze wywołuje wyrok w tyle następstw
płodny, który miał zmienić postać całego świata.
Przed Chrystusem, tyłem
prawie do widza, stoi pretor w białej todze, a przy nim liktor trzymający pęk
rózg na ramieniu. Oto nieubłagane prawo, działające tu bezprawie, oto skutek
słabości rzymskiego starosty Piłata.
Za Chrystusem o kilka
kroków, dwóch łotrów powrozami skrępowanych oczekujących z trwogą wykonania
wyroku Dyzma i Gezma - pierwszy dotknięty skruchą będzie wyznawcą
Chrystusowym na krzyżu i świętym Kościoła. Za łotrami w zbitej kolumnie stoi
jakby w ziemię wrosła kohorta wojska rzymskiego przedstawiająca siłę na militaryzmie
opartą.
Nieopodal ramion leżącego
na ziemi krzyża klęczy w adoracji ten Cyrenejczyk, który pomagał dźwigać
Zbawicielowi godło męki, a obok Szymona dwaj jego synowie Aleksander i Rufus
z prawdziwym współczuciem patrzą w Chrystusa, późniejsi uczniowie
i wyznawcy Jego, przyszli męczennicy i święci Kościoła.
Najbliżej widza po lewej
stronie zgromadzili się bogato strojni dygnitarze żydowscy, najprzedniejsi
w zakonie, członkowie Sanhedrynu, Faryzeusze i Saduceusze. Obok starego Annasza
i zięcia jego Kajfasza stoi kapłan trzymający torę - dzisiaj prawo
żydowskie zjednoczyło się z prawem rzymskim, by zgładzić tego, który wedle ich
mniemania burzył porządek społeczny - groził władzy. Nadęta pycha
i pewność siebie z jednej strony a nerwowe podniecenie
i zaciekłość fanatyków z drugiej widnieją w tej grupie. Nie łączą
się z nimi stojący na uboczu Nikodem i Józef z Arymatei a nawet zda
się, że wysunięci na pierwszy plan młodzieńczy Szaweł, z mistrzem swoim
Gamalielem jakieś dziwne toczą rozmowy, których treść różną będzie od słów
arcykapłanów.
Po prawej stronie skupiły
się niewiasty święte, na czele Matka Najświętsza spojrzeniem pełnym miłości
i bólu jednoczy się z cierpieniem Syna - omdlewającą podtrzymuje ulubieniec
Chrystusowy Jan ewangelista i bratowa Marya Kleofasowa. Obok nich stoi niedawno
wskrzeszony przyjaciel Chrystusa Łazarz z Betanii z siostrami Martą
i rozpaczającą nieprzytomnie Marią Magdaleną (Fragment wprowadzenia Autora do
wystawy, Lwów 7 lipca 1896 r.).
Namalowany
z przejmującym realizmem obraz Golgota przedstawia dramatyczny moment,
którego świadkami są tłumy mieszkańców Jerozolimy, moment odczytania przez oficera
rzymskiego wyroku skazującego Jezusa na śmierć.
Jan Styka ukończył
malowany za namową Ignacego Paderewskiego obraz Golgota (60 x 15 m) 8 lipca
1896 roku. Paletę do tego obrazu poświęcił o. Alfred Wróblewski SJ, a w pracach
malarskich pomagali mu: Jan Stanisławski, Tadeusz Popiel i Zygmunt Rozwadowski. Po raz
pierwszy dzieło pokazano we Lwowie w czasie wielkiego Zjazdu Katolickiego w
1896 roku. Zobaczyło je wówczas ponad 50.000 osób. Była to panorama ustawiona
w półokrąg (hemicykl). Od stycznia 1897 roku można było ją oglądać
w Warszawie. Głównym sponsorem warszawskiej wystawy był Paderewski, ale zamiast
spodziewanych zysków, przedsięwzięcie przyniosło straty. W 1898 roku obraz
został wysłany do Moskwy, a potem był prezentowany w Kijowie. Przez
organizowanie wystaw chciano odzyskać przynajmniej w części zainwestowany
w powstanie tego obrazu znaczny kapitał. W 1904 roku Golgotę wraz
z kilkudziesięcioma obrazami Styki przewieziono do Stanów Zjednoczonych, gdzie
w St. Louis, miała się odbyć światowa wystawa. Ekspozycja nie doszła jednak do
skutku z powodu braku odpowiedniego miejsca i finansowych trudności. Pośrednik,
organizujący tournee panoramy w USA, okazał się być oszustem. Główny obraz
skonfiskowano i sprzedano na licytacji. Styka już nigdy więcej nie zobaczył
swojego dzieła. Zdołał odzyskać tylko część obrazów. Golgota przeleżała
zapomniana w jednym z chicagowskich magazynów, gdzie odnaleziono ją po latach.
W 1944 roku obraz zakupił dr Hubert Eaton, znawca sztuki i pobożny milioner, który
wybudował dla niego specjalny pawilon wystawowy. Renowacji bardzo zniszczonego malowidła
dokonał wraz z innymi malarzami syn Jana Styki, Adam. Od 1951 roku znajduje się on
w mieście Glendale, w południowej części stanu Kalifornia, w zespole miejskim Los
Angeles. Wystawiony jest w specjalnie zbudowanym budynku ekspozycyjnym, znajdującym
się na terenie "Forest Lawn Memorial-Park". Jest to malownicze miejsce,
odwiedzane przez turystów i okolicznych mieszkańców.
Prezentacja Golgoty jest
swoistym misterium słowno-muzyczno-świetlnym: zebranym widzom przy zgaszonym świetle
zostaje odsłonięty obraz. Osoby widoczne na płótnie wyeksponowane są wiązką
światła, a komentator objaśnia, kim są. Po zasłonięciu Golgoty odsłania
się inny obraz Zmartwychwstanie, namalowany przez amerykańskiego malarza Roberta
Clarka (21 x 16 m). Jest on znacznie mniejszy od obrazu Jana Styki, lecz stanowi jego
doskonałe uzupełnienie tematyczne. Jasne barwy i wielość osób, przedstawionych
w wizji niebieskiego Jeruzalem, podkreślają triumf Chrystusa zmartwychwstałego
i radość świętych w Jego Królestwie.
W 1976 roku kard. K.
Wojtyła, po obejrzeniu Golgoty, wpisał do księgi pamiątkowej słowa: Pod
wielkim wrażeniem dzieła mojego Rodaka, Jana Styki, polecam Bogu wszystkich, dla
których krzyż Chrystusa jest nadzieją zmartwychwstania i życia.
Jan Styka (1858-1925)
urodził się we Lwowie. Malował obrazy historyczne, batalistyczne, religijne, portrety
oraz krajobrazy. Był współtwórcą panoram, ilustratorem oraz znanym patriotycznym
prelegentem, prowadzącym szeroką działalność charytatywną. Studiował
w Akademii Wiedeńskiej. W 1882 roku osiadł w Krakowie, gdzie
zaprzyjaźnił się z Janem Matejką. Pod okiem mistrza, który w znaczący sposób
wpłynął na jego artystyczny warsztat, uczył się malarstwa historycznego. Widział
w nim: wielkość prawdziwą i głębię ducha, czystość myśli, olbrzymią
miłość Ojczyzny, ascetę natchnionego - Króla Ducha. W 1886 roku nie
przyjął profesury w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, ofiarowanej mu przez
Matejkę, ale wyjechał do Paryża, gdzie namalował liczne portrety, obrazy rodzajowe, a
także religijne, jak: Matka boleści w tronie; Głowę Chrystusa; Pochód na
Golgotę. Czas jego pobytu w Paryżu przypada na lata 1886-1889. Potem przybył
na krótko do Kielc, gdzie namalował szereg obrazów religijnych do kościołów
w Królestwie i we Lwowie. W październiku 1890 roku otworzył pracownię
we Lwowie, gdzie przy współpracy Wojciecha Kossaka i pejzażysty monachijczyka L.
Bollera oraz innych malarzy powstała Panorama Racławicka (1892-1894) - wspaniałe
wielkich rozmiarów dzieło (120 x 15 m) - znajdująca się obecnie we Wrocławiu. Od
1900 roku Styka przebywał w Paryżu, a od roku 1919 na Capri, gdzie ze swoich
obrazów urządził Muzeum Quo vadis. Był członkiem Królewskiej Akademii Sztuk
Pięknych w Rzymie. We Francji został także odznaczony Krzyżem Legii Honorowej.
Papież Leon XIII pobłogosławił jego paletę malarską. Ostatnimi obrazami
z wielu, które namalował, były: Quo vadis Domine? przeznaczony do
kościoła na via Appia w Rzymie i Chrystus z cierniową koroną
w ręku przeznaczony dla Watykanu. W dniu 8 kwietnia1925 roku Styka
odwiózł z Capri do Rzymu osobiście te dwa obrazy i razem z polską pielgrzymką
dnia 11 kwietnia w Wielką Sobotę w Roku Świętym 1925 wziął udział
w papieskiej audiencji. Była ona dla niego ogromną radością i duchowym
przeżyciem. Otrzymał wówczas od papieża medalionik. Zmarł w Rzymie 28
kwietnia 1925 roku i tam - jak sobie wymarzył - został pochowany. Swoją
twórczością artystyczną zdobył wielkie uznanie w świecie i przyniósł
chwałę Ojczyźnie.
ks. Stanisław Groń SJ