Przeczytaj w skupieniu fragment z Ewangelii św. Marka 5,24-34 i postaraj się
wyobrazić sobie to ewangeliczne zdarzenie. Nie bój się aktywnie włączyć w
przeżywanie tego odległego w czasie wydarzenia. Twoje życie na co dzień z Jezusem
jest także ukazywaniem innym wiary w Jego moc.
Dotknięcie z wiarą
Ludzie otaczali wiele razy Jezusa, gdy ich
nauczał. Panował wówczas wielki tłok i ścisk. Napór, czyniony na Jezusa przez ludzi,
był nierzadkim zjawiskiem, wpisanym w realia palestyńskiej rzeczywistości. Pewnie znane
ci jest takie fizyczne doświadczenie napierania tłumów (np. przy wejściu na stadion
czy podczas spotkań ze znanymi ludźmi). Ale był też i inny nacisk na Jezusa, ten
wewnętrzny, płynący od słuchających Go. Był to niejako nacisk wydobywających się z
ludzkich serc pragnień, aby otrzymać potrzebne łaski. Wielu ludzi chciało
wypowiedzieć siebie i owocnie skorzystać ze spotkania z Jezusem dla dobra swej duszy i
ciała. Z różnych powodów interesowano się nauką Jezusa i Jego osobą. Wielu było
takich, którzy chcieli być jak najbliżej Niego nie tylko po to, aby dobrze słyszeć,
co mówi, ale aby móc na Niego uważnie patrzeć, nasycić się Jego widokiem, a nawet
dotknąć się Go.
Nadzieja w Jezusie
Wśród idących za Jezusem była chora na
krwotok kobieta, która usłyszała o Nim. Pewnie musiała iść za Nim dość długo, aby
móc przedostać się blisko Jezusa i w odpowiednim momencie dotknąć się Jego szaty.
Było to jej gorące pragnienie, motywowane wiarą, że w ten sposób ulży sobie w
trwającej od dwunastu lat chorobie. Głęboko wierzyła, że tylko On mógł jej pomóc.
Była to wiara na pozór zabobonna (żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę
zdrowa), ale jednak szczera i ufna. Jej plan był prosty: przecisnąć się od tyłu ku
Jezusowi, dotknąć się Go i pozostać ukrytą, niezauważoną w tłumie napierających
na Niego zewsząd ludzi. Widok kobiety przeciskającej się przez tłum, aby móc się
znaleźć tuż przy Jezusie, wydać ci się może odpychający. Można by pomyśleć, że
brakowało jej taktu i kultury. Tak jednak myśleć o niej nie powinieneś. Stłoczeni
ludzie, idący przy Jezusie, nie znali pragnienia owej kobiety; nie wiedzieli, o czym
marzyła, i nie znali jej wielkiej wiary oraz tęsknoty odzyskania utraconego zdrowia.
Medytuj, jak zapobiegliwa i sprytna jest ta kobieta w staraniu o siebie. Wydała całe swe
mienie na leczenie u różnych lekarzy, a więc zrobiła wszystko to, co tylko mogła
uczynić. Wiele też od leczących ją wycierpiała i nawet miała się jeszcze gorzej.
Poprawy nie było, całkowicie zubożała, lekarze nic jej nie pomogli. Pozostała jej
jedyna nadzieja w Jezusie.
Miłość i moc Jezusa
Rozważ, jak na spotkanie z chorą kobietą
zareagował Jezus. Dostrzegł jej gest wiary i miłości. Doskonale znał jej pragnienie
odzyskania zdrowia. Pozwolił, aby dotyk Jego płaszcza miał dla niej uzdrawiające
następstwo. Znamienne jest to, że Jezus odwrócił się i zaczął się rozglądać za
uzdrowioną kobietą. Jezus, któremu wierzysz, jest tym samym, przed którym upadła
kobieta i wyznała Mu całą prawdę. Była dogłębnie poruszona, przejęta i całkiem
zdrowa. Zaufanie Jezusowi i wiara w Niego pomogły tej kobiecie odzyskać utracone
zdrowie. Podziękuj za sytuacje twoich życiowych trudności, kłopotów, lęków, chwil
dramatycznych, które przyprowadzają cię do Jezusa. Podziękuj za każde pragnienie, aby
się Go "dotknąć" i coś zmienić w swym życiu. Trudne chwile też mogą być
pożyteczne dla ciebie i powinieneś je umieć dobrze wykorzystać. Podziękuj za
Jezusową miłość i za twoje przylgnięcie do Niego. Czy ochoczo pokonujesz trudy
i czy chcesz dotrzeć do Jezusowego słowa i do Jego sakramentów, w których jest
zawarta łaska? Rozważ też, jak na pytanie Jezusa: kto się Mnie dotknął zareagowali
apostołowie. Zirytowali się trochę, bo tylu ludzi wciąż Go dotykało w wielkim
natłoku. Dotknięcie szat Jezusa przez chorą kobietę było jednak zdecydowanie inne od
pozostałych. Tamte dotknięcia powodowały tylko nacisk fizyczny. Dotknięcie tej kobiety
było połączone z wiarą i przyniosło jej uzdrowienie. Apostołowie nie zauważyli, że
coś się stało. Zdarzenie z kobietą uszło ich uwagi. Jezus, jak kiedyś tak i dzisiaj,
wypowiada słowa: Idź w pokoju, córko - synu, twoja wiara cię ocaliła. Idź w pokoju,
uzdrowiona(-ony) ze swej dolegliwości. Jezus chce mieć wpływ na twoje życie i jeśli
ty także tego chcesz, może z tego wyniknąć tylko dobro. Chyba wiesz, że On nie jest
bezradny wobec choroby i bólu oraz wobec duchowego cierpienia człowieka. Jego nauka i
moc są obecne w świecie, w którym żyjesz. On czeka na twoją wiarę, zbliż się do
Niego. |