Codzienność przynosi nam
wiele trudów, kłopotów i wyrzeczeń. Po co więc jeszcze specjalny czas w liturgicznym
kalendarzu Kościoła, przeznaczony na post i umartwienie? Po co praktykować wyrzeczenie
i więcej niż zwykle się modlić? Po co odprawiać rekolekcje i dzielić się swymi
dobrami z innymi? Życie upływa nam i tak w klimacie zapracowania, szybkich zmian, do
których dostosowujemy się z trudem, aby nadążyć za tzw. postępem. Stajemy się też
odbiorcami często agresywnej reklamy, proponującej nam byle co do kupienia; lub kupienie
czegoś, na co nas nie stać. Każda chwila przynosi wiele obietnic, i to zwykle ulotnych,
zresztą jak ona sama. Niełatwo jest nam w zabieganej codzienności usłyszeć głos o
zbawieniu ofiarowanym nam przez Boga. Co roku Kościół przypominanym nam, że nie samym
chlebem żyje człowiek.
Wielki Post jest po to, aby
łatwiej nam było przyswoić sobie ofiarowaną nam łaskę zbawienia. Jest on
czterdziestodniowym okresem przygotowania do Świąt Wielkanocnych, aby godnie przyjąć
Zmartwychwstałego Pana.
Życie przemija bardzo
szybko. Często doświadczamy, że brakuje nam czasu, a ludowe przysłowie mówi: Co
nagle, to po diable. Ciągły pośpiech i braku czasu, to jedna z oznak zbytniego
polegania na sobie, a nie na Tym, który swym przyjściem otworzył nam pełnię czasu i
chce, abyśmy mądrze z niego korzystali. Obietnica życia wiecznego jest wciąż aktualna
dla wszystkich ludzi, nawet w zabieganiu i hałasie zwyczajnych szarych dni. Potrzebny
jest nam czas pokoju i skupienia, czas ascezy i modlitwy. Dlatego Kościół proponuje nam
go w tym okresie przygotowania do Wielkanocy, czyli Wielkim Poście. Myśl tę
dobrze wyraża prefacja wielkopostna: Albowiem pozwalasz, (o Panie) Twoim wiernym co
roku z oczyszczoną duszą radośnie oczekiwać świąt wielkanocnych, aby gorliwie
oddając się modlitwie i dziełom miłosierdzia, przez uczestnictwo w sakramentach
odrodzenia osiągnęli pełnię dziecięctwa Bożego.
W Wielkim Poście wcale nie
chodzi o zadawanie sobie jakichś męczarni. Wielki Post jest po to, aby doprowadzić nas
do wewnętrznej odnowy i przygotować do świętowania zwycięstwa Chrystusa nad
śmiercią. Czas ten ma utrwalić w nas istniejące dobro. Ma pomóc usunąć z naszego
serca resztki skutków grzechu. Ma być czasem równocześnie większego rozmodlenia,
słuchania słowa Bożego i naśladowania w naszym życiu Jezusa. Pojednanie z Bogiem i
ludźmi, to szczególne zadanie w tym wyjątkowym okresie.
Sam zaś post jest przede
wszystkim po to, aby być z Panem, by móc dostąpić bliskiego z Nim przebywania. Dlatego
nasze serca nie mogą być ociężałe. Pomocą w tym są modlitwa i post. To dobrowolne
wyrzeczenie ma na celu zadośćuczynienie Bogu za grzechy nasze i innych. Z pewnością
tak pojęty post służy rozwojowi naszego ducha.
Czasami zastanawiamy się,
dlaczego ten czas w Kościele został nazwany Wielkim Postem? Dlatego, że wszystko, czego
w nim doświadczamy i do czego jesteśmy wezwani, jest wielkie. Wielka jest miłość Boga
i wielki jest grzech stworzenia. W tym też czasie więcej się modlimy, odprawiamy
nabożeństwo Drogi krzyżowej, rozważając mękę Jezusa. Śpiewamy też Gorzkie
żale i adorujemy krzyż Pana.
Środa Popielcowa
[Popielec] rozpoczyna nasze czterdziestodniowe przygotowania do Świąt Wielkanocnych.
Przyjmujemy wtedy popiół na pochylone głowy i uświadamiamy sobie, że jest on zarazem
znakiem naszego przemijania i śmierci. Popiół także przypomina nam o obietnicy życia
wiecznego, bowiem Bóg wskrzesi nas kiedyś z prochu ziemi. Popiół, powstały z
zielonych gałązek palm, lub innych drzew, poświęconych w Niedzielę Palmową
poprzedniego roku, jest też symbolem naszego oczyszczenia. Tyle razy w życiu
doświadczamy obecności prochu, kurzu - tego dokuczliwego towarzysza naszego życia.
Chyba najbardziej doświadczamy go wtedy, gdy sprzątamy mieszkanie. Wiemy, jak dokuczliwy
jest ten lekki pył ziemi, dostający się wszędzie i pokrywający sobą wszystko. On
wymownie przypomina o rozpadzie materii i zniszczeniu, a przede wszystkim o znikomości
człowieka. Wierzymy jednak, że nadejdzie czas, kiedy Bóg stworzy nowe niebo i nową
ziemię, i dokona odnowy wszystkiego.
Post i pokuta w potocznym
rozumieniu kojarzą się nam z czymś przykrym, a nawet uciążliwym. Zadaniem ich jest
jednak pomoc w lepszym uporządkowaniu życia, porzucenia grzechu i przemianie serca,
polegającej na zwycięstwie w nas dobra nad złem. Podjęcie pokuty rodzi się z uznania
własnej słabości i grzeszności. Jest wyrazem podjęcia pracy nad sobą.
Wielu odczuwa boleśnie swe
grzechy i słabości. Dlatego w Wielkim Poście ważnym staje się przypomnienie i
zachęta do nawrócenia, do powrotu do Boga. Od samego początku Wielkiego Postu jesteśmy
wezwani do praktykowania postu podjętego ze względu na Pana Boga, a nie ze względu na
ludzi. Dlatego warto coś postanowić w okresie i wypełnić; choćby bardziej
systematyczniejszą uczynić swoją codzienną modlitwę.
Modlitwa to przebywanie z
Bogiem, to dzielnie z Nim swego czasu, zawierzenie Mu siebie. Nie chodzi o bezmyślne
"klepanie pacierzy", ale o wsłuchiwanie się w to, co do mnie mówi Pan. Modlitwa to
zarazem umacnianie naszej wiary. Może być wypowiadana sercem i ustami, zwłaszcza
modlitwa codzienna rano i wieczorem. Dobro, które jest w nas, a które z pomocą Bożą i
wsparciem bliźnich udało się nam rozwinąć, na modlitwie powinno być wzmocnione. Tak
umocnionym na duchu łatwiej przyjdzie nam pokonać pokusy i słabości, pokonać samych
siebie. Modlitwa pomoże nam również być sumiennymi w pracy i w nauce, być dobrymi dla
innych i pamiętać o ich potrzebach przez praktykowanie jałmużny
Jałmużna to sprawa serca,
albowiem: Więcej radości jest w dawaniu, niż w braniu. Liczy się nie tylko
otwartość serca, ale i otwartość portfela, konta, karty kredytowej. Wzorem takiej
hojności niech będzie uboga wdowa, która dała więcej niż inni. Jałmużna, to nie
tylko śpieszenie z pomocą materialną bliźnim, ale to także wypowiedziane do nich
życzliwe słowo; to dzielenie czasu z innymi, odwiedzanie chorych i więźniów.
Rekolekcje parafialne
głoszone w tym okresie Wielkiego Postu są czasem wylewu łaski Boże. Dołóżmy
starań, aby każdy z nas mógł wziąć w nich udział, żebyśmy w ten sposób odnowieni
na duchu, mogli wspólnie świętować Zmartwychwstanie Pańskie.
ks. Stanisław Groń SJ