Smierc i zycie – listopadowa refleksja

Ozyja Twoi umarli, zmartwychwstana ich trupy, obudza sie i krzykna z radosci spoczywajacy w prochu, bo rosa Twoja jest rosa swiatlosci, a ziemia wyda cienie zmarlych
(Iz
26,19).

 

W listopadzie ozywa w nas mysl o smierci i o zyciu wiecznym. Czesciej niz zwykle odwiedzamy cmentarze, dekorujemy groby naszych bliskich, palimy znicze na mogilach znanych i nieznanych nam osob, uczestniczymy w procesjach cmentarnych. Liturgia zacheca nas tez do polecania zmarlych osob modlitwie wspolnoty Kosciola. Pytania o smierc rodza sie w nas szczegolnie wowczas, kiedy pojawia sie ona obok nas; kiedy Bog powoluje do wiecznosci kogos, kogo bardzo kochamy. Kogos, z kim wiele razy rozmawialismy i doswiadczylismy od niego dobra, zyczliwosci, troski, milosci. Ogarnia nas zal i smutek i mocniej wowczas czujemy, ze nie mozemy zatracic wartosci, jakie on nam przekazal, gdy bylismy razem. Bywa i tak, ze w gazecie przeczytamy nekrolog kogos, kogo nazwisko jest nam dobrze znane. Rowniez wtedy, gdy wypelniamy kartke na tzw. wypominki, zauwazamy ze zdumieniem, jak wiele z kazdym rokiem przybywa na niej imion i jak powieksza sie grono tych, ktorzy przeszli juz na druga strone tj. do wiecznosci. Pytania odnosnie smierci, staja sie najbolesniejsze, kiedy sami zanurzamy sie w bol czy chorobe, ktore prowokuja zainteresowanie sie jej potega.

Smierc dotyczy takze nas, choc nie zawsze chcemy o tym pamietac. Natezenie zainteresowania wlasnym kresem zalezy od zdrowia, wieku i przezytych doswiadczen. Gdy jestesmy mlodzi, sadzimy, ze smierc jest od nas bardzo daleko; z uplywem lat dojrzewamy jednak do przyjecia prawdy, ze smierc niuchronnie przybliza sie do nas.

Nie sposob pisac wyczerpujaco o smierci, bo nikt jej dwa razy nie przezywa. Refleksja nad smiercia bierze swoj poczatek z doswiadczania czyjejs smierci - indywidualnie i we wspolnocie. Czlowiek zmuszony jest uznac granice swego zycia. Smierc przynalezy do sposobu istnienia czlowieka i oscien smierci dotyka zycia. Istniec, zyc, byc czlowiekiem oznacza takze dosiegnac kresu, wyznaczonego przez smierc i Boze przeznaczenie.

Smierc to cos znacznie wiecej, niz tylko problem biologiczny; to skutek grzechu, ktorego zrodlo tkwi w mocy i aktywnosci szatana: Zaplata za grzech jest smierc (Rz 6,23). Jestesmy smiertelni i niesmiertelni zarazem; ocieramy sie w naszej egzystencji o najwieksza z tajemnic – smierc, ale zdolni jestesmy pojac takze tajemnice zycia, kiedy udzialem zywych i zmarlych stanie sie niesmiertelnosc i odrodzenie calego stworzenia.

Smierc jako wyraz zla nie ma miejsca w Chrystusowym Krolestwie. Czlowiek wierzacy wie, kto jest ostatecznie zwyciezca w walce ze smiercia. Jezus, ktory skonal na krzyzu i powstal z zapieczetowanego grobu, najlepiej wyjasnia tajemnice smierci i zycia.

W konczacym sie XX wieku, ludziom wydaje sie, ze odpowiedzialnosc za smierc przeszla w rece lekarzy, specjalistow – ludzi, ktorzy szybko zatracili poczucie Bozego wymiaru ludzkiego zycia. Niektorzy poganiejancy chrzescijanie sprawy zycia i smierci powierzaja horoskopom, sennikom, wrozeniu z kart i nadzmyslowym kontaktom z "duchami". Nie uwalnia to ich jednak od niepokoju, strachu i smutku.

Czesto doswiadczenie smierci zostaje zepchniete na margines osobowych doswiadczen. Najblizsi nie towarzysza umierajacemu, choc byl on za zycia wlaczony w ich wspolnote. Wielu umiera poza rodzinnym domem, w otoczeniu nie znanych ludzi. Wyspecjalizowane instytucje domow pogrzebowych oblicze smierci wyretuszuja wyrazem dyskretnych makijazy i uczynia z niej niezly interes.

Czym zatem jest smierc? Koncem, radykalna zmiana, przejsciem czy przedluzeniem zycia – w odmiennej niz dotychczas postaci? Biblia przedstawia agresywna moc smierc, jako pozostajaca w walce z zyciem, a nawet z Bogiem. Ona ma swoje zadlo: Wielka udreka stala sie udzialem kazdego czlowieka i ciezkie jarzmo spoczelo na synach Adama, od dnia wyjscia z lona matki, az do dnia powrotu do matki wszystkich. Przedmiotem ich rozmyslan i obawa serca jest mysl o tym, co ich czeka, jest dzien smierci (Syr 40,1-2).

Obawa serca zostaje pomniejszona, kiedy czlowiek czyni dobro. To, co uczynilismy naszym bliznim i Bogu, nie rozsypie sie w proch, lecz pozostaje na wiecznosc. Apokalipsa mowi: Blogoslawieni, ktorzy w Panu umieraja (…) niech odpoczna od swych mozolow, bo ida wraz z nimi ich czyny (14,13).

Spotkanie z Jezusem Zmartwychwstalym opiera sie na gwarancji ufnosci w moc Jego Slowa, przemieniajacego nasze zycie na lonie Kosciola laska sakramentow. Jezus przemienia smierc w spotkanie z Nim. Tajemnica zmartwychwstania zabezpiecza czlowieka przed niszczacym przemijaniem. Wiara eliminuje niepewnosc co do naszego zycia po smierci doczesnej, oddala rozpacz po smierci bliskich; nadaje sen zyciu i smierci. Zycie ziemskie, ktore otrzymalismy od Boga, jest darem na okreslony czas, jest w nim tchnienie Boze. Biblia opowiadajac o stworzeniu czlowieka, mowi, ze Bog posluzyl sie prochem, glina, aby utworzyc mu cialo. Czlowiek stal sie jednak istota zywa (materialno-duchowa) dopiero wowczas, kiedy zostal w niego tchniety Duch Bozy.

Kiedy czlowiek umiera, mowimy, ze "oddaje ducha", zwraca go Bogu i gasnie w nim sila zycia: Gdy im oddech odbierasz, marnieja i powracaja do swego prochu . (Ps. 104, 29). Rzeczywistosc smierci znajduje swoj jaskrawy wyraz w slowach: Prochem jestes i w proch sie obrocisz (Rdz 3,19). Czlowiekowi dany jest na ziemi odpowiedni czas zycia: Zrodzony z niewiasty ma krotkie i bolesne zycie, wyrasta i wiednie jak kwiat, przemija jak cien chwilowy (Hi 14,1-2).

Przeznaczenie czlowieka w zamysle Boga zawiera wspolpanowanie z Bogiem po smierci, zycie z Nim nie tylko na ziemi, lecz w zyciu przyszlym, odnowe stworzenia. Chrzescijanie wiedza, ze moc smierci zostala pokonana przez zmartwychwstanie Jezusa: Jesli umieramy razem z Chrystusem, wierzymy, ze z Nim rowniez zyc bedziemy (Rz 6,8). Szanujemy i kochamy zycie na ziemi. Wiedzac, ze ma ono przejsciowy charakter, nie pomniejszamy go z uwagi na zycie przyszle. Nikt z nas nie zyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jesli bowiem zyjemy, zyjemy dla Pana, jesli zas umieramy, umieramy dla Pana. I w zyciu wiec i w smierci nalezymy do Pana. (Rz 14,7-8). Smierc z perspektywie zycia doczesnego nadal jest wrogiem, ale i wezwaniem do pelniejszego zycia w wiecznosci. Powsciagliwosc w zakresie racjonalnej analizy smierci i wobec tego, co czeka ludzi po niej, jest konieczna, bo jest to rzeczywistosc nie do opisania: Ani oko nie widzialo, ani ucho nie slyszalo, ani serce czlowieka nie zdolalo pojac jak wielkie rzeczy przygotowal Bog tym, ktorzy Go miluja (1Kor 2,9).

Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus przezwyciezyl smierc, a na zycie i niesmiertelnosc rzucil swiatlo przez Ewangelie. Jezus Chrystus wyprowadza nas ze strachu i smutku, rezygnacji i rozczarowania i wprowadza w szeroki swiat Bozego zycia.

Modlac sie i chodzac po cmentarzu w dniu Swieta Zmarlych, pomyslmy o smierci i wiecznosci, a pomoze nam to lepiej zyc i kiedys umierac. Fotografie bliskich nam osob, widniejace na kamiennych pomnikach, umieszczony tam wizerunek Chrystusowego krzyza, szeptana modlitwa o wieczny odpoczynek za zmarlych, opadajace liscie z zasypiajacych drzew, ich szelest pod butami oraz widok dopalajacych sie zniczy – niech pomoga nam pomyslec o naszej smierci i o naszym przeznaczeniu do wiecznosci. Do niesmiertelnosci Bog stworzyl czlowieka, uczynil go obrazem swej wlasnej wiecznosci (Mdr 2,23).

ks. Stanislaw Gron SJ

 
 

 


strona glowna aktualnosci