Smierc dotyczy takze nas, choc nie
zawsze chcemy o tym pamietac. Natezenie
zainteresowania wlasnym kresem zalezy od zdrowia,
wieku i przezytych doswiadczen. Gdy jestesmy mlodzi,
sadzimy, ze smierc jest od nas bardzo daleko; z
uplywem lat dojrzewamy jednak do przyjecia prawdy, ze
smierc niuchronnie przybliza sie do nas.
Nie sposob pisac wyczerpujaco o smierci,
bo nikt jej dwa razy nie przezywa. Refleksja nad
smiercia bierze swoj poczatek z doswiadczania czyjejs
smierci - indywidualnie i we wspolnocie. Czlowiek
zmuszony jest uznac granice swego zycia. Smierc
przynalezy do sposobu istnienia czlowieka i oscien
smierci dotyka zycia. Istniec, zyc, byc czlowiekiem
oznacza takze dosiegnac kresu, wyznaczonego przez
smierc i Boze przeznaczenie.
Smierc to cos znacznie wiecej, niz tylko
problem biologiczny; to skutek grzechu, ktorego
zrodlo tkwi w mocy i aktywnosci szatana: Zaplata
za grzech jest smierc (Rz 6,23). Jestesmy
smiertelni i niesmiertelni zarazem; ocieramy sie w
naszej egzystencji o najwieksza z tajemnic
smierc, ale zdolni jestesmy pojac takze tajemnice
zycia, kiedy udzialem zywych i zmarlych stanie sie
niesmiertelnosc i odrodzenie calego stworzenia.
Smierc jako wyraz zla nie ma miejsca w
Chrystusowym Krolestwie. Czlowiek wierzacy wie, kto
jest ostatecznie zwyciezca w walce ze smiercia.
Jezus, ktory skonal na krzyzu i powstal z
zapieczetowanego grobu, najlepiej wyjasnia tajemnice
smierci i zycia.
W konczacym sie XX wieku, ludziom wydaje
sie, ze odpowiedzialnosc za smierc przeszla w rece
lekarzy, specjalistow ludzi, ktorzy szybko
zatracili poczucie Bozego wymiaru ludzkiego zycia.
Niektorzy poganiejancy chrzescijanie sprawy zycia i
smierci powierzaja horoskopom, sennikom, wrozeniu z
kart i nadzmyslowym kontaktom z "duchami".
Nie uwalnia to ich jednak od niepokoju, strachu i
smutku.
Czesto doswiadczenie smierci zostaje
zepchniete na margines osobowych doswiadczen.
Najblizsi nie towarzysza umierajacemu, choc byl on za
zycia wlaczony w ich wspolnote. Wielu umiera poza
rodzinnym domem, w otoczeniu nie znanych ludzi.
Wyspecjalizowane instytucje domow pogrzebowych
oblicze smierci wyretuszuja wyrazem dyskretnych
makijazy i uczynia z niej niezly interes.
Czym zatem jest smierc? Koncem,
radykalna zmiana, przejsciem czy przedluzeniem zycia
w odmiennej niz dotychczas postaci? Biblia
przedstawia agresywna moc smierc, jako pozostajaca w
walce z zyciem, a nawet z Bogiem. Ona ma swoje zadlo:
Wielka udreka stala sie udzialem kazdego czlowieka
i ciezkie jarzmo spoczelo na synach Adama, od dnia
wyjscia z lona matki, az do dnia powrotu do matki
wszystkich. Przedmiotem ich rozmyslan i obawa serca
jest mysl o tym, co ich czeka, jest dzien smierci (Syr
40,1-2).
Obawa serca zostaje pomniejszona, kiedy
czlowiek czyni dobro. To, co uczynilismy naszym
bliznim i Bogu, nie rozsypie sie w proch, lecz
pozostaje na wiecznosc. Apokalipsa mowi: Blogoslawieni,
ktorzy w Panu umieraja (
) niech odpoczna od
swych mozolow, bo ida wraz z nimi ich czyny
(14,13).
Spotkanie z Jezusem Zmartwychwstalym
opiera sie na gwarancji ufnosci w moc Jego Slowa,
przemieniajacego nasze zycie na lonie Kosciola laska
sakramentow. Jezus przemienia smierc w spotkanie z
Nim. Tajemnica zmartwychwstania zabezpiecza czlowieka
przed niszczacym przemijaniem. Wiara eliminuje
niepewnosc co do naszego zycia po smierci doczesnej,
oddala rozpacz po smierci bliskich; nadaje sen zyciu
i smierci. Zycie ziemskie, ktore otrzymalismy od
Boga, jest darem na okreslony czas, jest w nim
tchnienie Boze. Biblia opowiadajac o stworzeniu
czlowieka, mowi, ze Bog posluzyl sie prochem, glina,
aby utworzyc mu cialo. Czlowiek stal sie jednak
istota zywa (materialno-duchowa) dopiero wowczas,
kiedy zostal w niego tchniety Duch Bozy.
Kiedy czlowiek umiera, mowimy, ze
"oddaje ducha", zwraca go Bogu i gasnie w
nim sila zycia: Gdy im oddech odbierasz, marnieja
i powracaja do swego prochu . (Ps. 104, 29).
Rzeczywistosc smierci znajduje swoj jaskrawy wyraz w
slowach: Prochem jestes i w proch sie obrocisz
(Rdz 3,19). Czlowiekowi dany jest na ziemi odpowiedni
czas zycia: Zrodzony z niewiasty ma krotkie i
bolesne zycie, wyrasta i wiednie jak kwiat, przemija
jak cien chwilowy (Hi 14,1-2).
Przeznaczenie czlowieka w zamysle Boga
zawiera wspolpanowanie z Bogiem po smierci, zycie z
Nim nie tylko na ziemi, lecz w zyciu przyszlym,
odnowe stworzenia. Chrzescijanie wiedza, ze moc
smierci zostala pokonana przez zmartwychwstanie
Jezusa: Jesli umieramy razem z Chrystusem,
wierzymy, ze z Nim rowniez zyc bedziemy (Rz 6,8).
Szanujemy i kochamy zycie na ziemi. Wiedzac, ze ma
ono przejsciowy charakter, nie pomniejszamy go z
uwagi na zycie przyszle. Nikt z nas nie zyje dla
siebie i nikt nie umiera dla siebie; jesli bowiem
zyjemy, zyjemy dla Pana, jesli zas umieramy, umieramy
dla Pana. I w zyciu wiec i w smierci nalezymy do
Pana. (Rz 14,7-8). Smierc z perspektywie zycia
doczesnego nadal jest wrogiem, ale i wezwaniem do
pelniejszego zycia w wiecznosci. Powsciagliwosc w
zakresie racjonalnej analizy smierci i wobec tego, co
czeka ludzi po niej, jest konieczna, bo jest to
rzeczywistosc nie do opisania: Ani oko nie
widzialo, ani ucho nie slyszalo, ani serce czlowieka
nie zdolalo pojac jak wielkie rzeczy przygotowal Bog
tym, ktorzy Go miluja (1Kor 2,9).
Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus przezwyciezyl
smierc, a na zycie i niesmiertelnosc rzucil swiatlo
przez Ewangelie. Jezus Chrystus wyprowadza nas ze
strachu i smutku, rezygnacji i rozczarowania i
wprowadza w szeroki swiat Bozego zycia.
Modlac sie i chodzac po cmentarzu w dniu
Swieta Zmarlych, pomyslmy o smierci i wiecznosci, a
pomoze nam to lepiej zyc i kiedys umierac. Fotografie
bliskich nam osob, widniejace na kamiennych
pomnikach, umieszczony tam wizerunek Chrystusowego
krzyza, szeptana modlitwa o wieczny odpoczynek za
zmarlych, opadajace liscie z zasypiajacych drzew, ich
szelest pod butami oraz widok dopalajacych sie zniczy
niech pomoga nam pomyslec o naszej smierci i o
naszym przeznaczeniu do wiecznosci. Do
niesmiertelnosci Bog stworzyl czlowieka, uczynil go
obrazem swej wlasnej wiecznosci (Mdr 2,23).