Polska koleda

Ziemia
Waszyngtona
kraj wielkiej techniki
nowoczesnej technologii,
roznych dziwactw,
zlepek kultur,
cocktail religii.
Kraj, w ktorym indyk
narodzenie Chrystusa pokonal.
Swiateczny
szal dzien po indyku sie zaczyna.
Rosna obroty w sklepach,
pelne rece roboty maja bankierzy.
Drzewko, kolorowo ubrane,
stoi jak krzyz pokutny, zatroskane,
czy prezenty pomiescic zdola.
W tym kraju wielkosc swiat
pieniadzem sie mierzy.
Drzewko,
latami starannie hodowane,
ksztalt nienaganny, iglasta fryzura wzorowo ulozona,
w mieniaca sie suknie ubrane,
stoi zatroskane.
Czas jego policzony.
Wkrotce podzieli los indyka,
jego szkielet wraz z opakowaniami prezentow
powedruje do smietnika.
W
polskiej rodzinie Wigilia i Pasterka
ton swietom nadaja.
Choinka jest tylko scian lub okna ozdoba.
Wazniejszy jest stol, ktory jak oltarz
liturgii swiat sluzy.
Tajemnica w nim ukryta:
nie glodnych nakarmic
lecz zjednoczyc i pokojem napelnic
na rok nastepny caly, do syta.
Wreszcie Pasterka. Polska koleda
jak strofy Mickiewicza, Slowackiego, Norwida,
jak muzyka Chopina,
jak klekotanie polskiego bociana,
ucho tnaca,
mozg razi,
szpik kostny dreszczem przeszywa
i do serca sie wkreca,
i z oka wyciska
rodzinny dom, ojczysty kraj przypomina.
Cieplo ci sie robi, cieplo czujesz,
ze zaczely sie swieta.
Marek
Wieczorek
Springfield, Illinois, 1997
|